MENU GŁÓWNE

Strona główna

Aktualności

Kontakt

Mapa okolicy

 INFORMACJE

Historia

Geografia

Środowisko

Kartografia archiwalna

  GALERIA FOTOGRAFII

Ciekawe miejsca

Osoby

Dokumenty

Filmy

Cmentarz

Dawni mieszkańcy

  MEDIA O NAS

Artykuły prasowe

 

 

GALERIA FOTOGRAFII - DAWNI MIESZKAŃCY

 

Antoni Jankowski - syn Kazimierza i Anny (ur. 18.01.1868 r. w miejscowości Busk nad Bugiem [obecnie Ukraina]. Według danych z "Księgi metrykalnej urodzeń dla miasta Busk z przedmieściami" (agadd.home.net.pl) był on synem rolników zamieszkałych w dzielnicy "Niemiecki Bok" pod numerem domu 170 (zob. www.busk.pl - na szkicu zaznaczono miejsce zamieszkania kilku osób o nazwisku Jankowski, lecz nie wiadomo w którym domu rzeczywiście zamieszkiwał Antoni).

Skan fragmentu księgi metrykalnej dot. urodzenia Antoniego Jankowskiego 

Przez lata Antoni Jankowski był wachmistrzem żandarmerii austriackiej (Landesgendarmeriekommando Nr 5, Abteilung Przemyśl Nr 4, Posten zu Dobromil Nr 15), za co został odznaczony srebrnym medalem z koroną (zob. Dokumenty).

Antoni Jankowski w 1898 roku, w miejscowości Makowa, zakochawszy się w nieślubnej 16-letniej córce Józefa Tyszkowskiego i Katarzyny Hamryszczak – Katarzynie (ur. 25.06.1882r.), uprowadził ją z domu rodziców podczas obecności tylko babci, którą wcześniej uraczył alkoholem i wyjechał z nią do swojej rodzinnej miejscowości Busk (obecnie Ukraina). Mało prawdopodobne jest, by po zawiezieniu swojej ukochanej, pozostał z nią do czasu urodzenia dziecka i osiągnięcia przez nią pełnoletniości. Pełnił funkcję żandarma, a w owym czasie nie można było sobie pozwolić na tak długi urlop. Nie było też możliwe, by w owym czasie zawarł on związek małżeński ze swą ukochaną, gdyż jako urzędnik państwowy, musiał uzyskać stosowne pozwolenie na ślub. Wymagało to udowodnienia zabezpieczenia i pewności dochodu i utrzymania, co wiązało się z wpłatą tzw. kaucji małżeńskiej. Warto odnotować, co stwierdził Antoni Jankowski podczas jednej z rozpraw sądowych, Paweł Tyszkowski miał mu proponować zapłatę kaucji małżeńskiej, lecz ten jej nie przyjął. Uznał, iż w ten sposób chciał się uwolnić od obowiązków wobec jego żony, a on liczył od niego na coś więcej.

Historia związku żony Jankowskiego - Katarzyny z domu Fedyszyn, z rodziną Tyszkowskich przez wiele lat była owiana tajemnicą i opierała się jedynie na szczątkowych informacjach przekazywanych ustnie przez rodzinę Jankowskiego. Dzięki dotarciu do publicznych zbiorów archiwalnych, udało się znacznie poszerzyć wiedzę i odkryć nieznane dowody na pochodzenie żony Jankowskiego. Ustalono, iż matka Katarzyny Jankowskiej - Katarzyna Hamryszczak, będąc stanu wolnego, wdała się w romans z Józefem Tyszkowskim (pl.wikipedia.org), bezdzietnym właścicielem Kopysna i ok. października 1881 r. zaszła z nim w ciążę. W owych czasach, zarówno dla jednej, jak i drugiej strony, taka sytuacja musiała sprawiać wielki kłopot. Chcąc ukryć swój romans, Katarzyna Hamryszczak nawiązała bliższą więź z Pawłem Fedyszynem i wyszła za niego za mąż, zanim urodziła dziecko z nieformalnego związku z Józefem Tyszkowskim. Józef Tyszkowski przed swą śmiercią, wiedząc o ciąży swej kochanki i chcąc zapewnić godziwą przyszłość swemu jedynemu, mającemu się narodzić dziecku, w rozmowie z Pawłem Tyszkowskim (ur. 1856 r.- zm. 17.09.1920 r.), synem swego brata Antoniego, miał wyrazić aprobatę dla związku małżeńskiego Katarzyny Hamryszczak z Pawłem Fedyszynem jeszcze przed ich ślubem i chciał, by Paweł Tyszkowski podarował im jakąś nieruchomość. Józef Tyszkowski zmarł 2.02. 1882 r., przed narodzeniem swej córki Katarzyny, co miało miejsce w dniu 25.06.1882 r.

W Busku narodziła się córka Jankowskiego i Katarzyny z domu Fedyszyn – Michalina. Jak wynika z opowiadań rodziny Jankowskiego, po ok. 3 latach mama z córką powróciła z Buska i prawdopodobnie zamieszkała u swej rodziny w miejscowości Makowa. Nie wiemy czy w tym czasie była już mężatką, czy ślub z Antonim Jankowskim odbył się po jej powrocie.
Z zachowanych dokumentów wynika, iż w czasie I wojny światowej Antoni Jankowski dostarczał produkty spożywcze Pawłowi Tyszkowskiemu. W 1918 r. na prośbę teściowej Jankowskiego, Paweł Tyszkowski wydzierżawił mu grunty Kopysna. Z odpisu umowy dzierżawy wynika, iż Antoni Jankowski wydzierżawił je na okres 3 lat (od 1 stycznia 1919 r. do 31 grudnia 1921 r.), do których należały wybrane przez niego najlepsze grunty (w tym grunty orne, pastwiska, łąki i stawy, za wyjątkiem lasów). Czynsz dzierżawny ustalono na 12 000 koron rocznie. Oprócz tego Paweł Tyszkowski ustanowił Antoniego Jankowskiego leśniczym (pniowy), któremu przysługiwało 10% zysków ze sprzedaży drewna.
Po śmierci Pawła Tyszkowskiego (17.09.1920 r.) kolejna dzierżawa odbywała się za zgodą pełnomocnika zmarłego - Ludwika Przysieckiego, jak i następcy prawnego tj. Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie. Od 11 grudnia 1926 r. do 31 grudnia 1929 r. zawarty został nowy kontrakt dzierżawy, za co Antoni Jankowski regularnie płacił czynsz dzierżawny. Uważając, iż wszystkie grunty zmarłego Pawła Tyszkowskiego w Kopysnie należą do niego i rodziny, użytkował także inne grunty, nie będące przedmiotem kontraktu, za co nie płacił podatków, ani czynszu Akademii. Część z nich wydzierżawił włościanom z Kopysna pod pastwisko oraz pod uprawę owsa.

Należy wyjaśnić, iż Paweł Tyszkowski (Szylak), nieślubny syn Antoniego Tyszkowskiego został przez niego usynowiony w 1865 roku i przejmując dobra swego ojca, w przypadku bezdzietności, jak sądzą niektórzy, był zobowiązany po swej śmierci przekazać je  Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie, co też i uczynił w testamencie sporządzonym w dniu 19 października 1912 r. Kiedy 17 września 1920r. zmarł, pojawił się problem z dzierżawą gruntów przez Antoniego Jankowskiego i dalszą jego obecnością w Kopysnie. Testator zgodnie z wolą swego ojca wszystkie grunty przekazał Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie, z czym nie wszyscy się zgadzali. Niektórzy próbowali podważyć testament Pawła Tyszkowskiego, o czym głośno pisała ówczesna prasa, natomiast Antoni Jankowski uznał, iż warto walczyć o swoje prawa w sądzie.
Nie zgadzał się on z przejęciem przez Akademię dóbr w Kopysnie, tłumacząc iż jeszcze w 1918 r. otrzymał od Pawła Tyszkowskiego dożywotnią ich dzierżawę. Uważał ponadto, iż przysługuje mu stanowisko leśniczego i 10% zysków od sprzedaży drewna z lasów na terenie miejscowości: Huwniki, Rybotycze, Posada Rybotycka i Cisowa. Pisał różne listy do miejscowych osób i rozpowiadał, iż otrzymał dożywotnią dzierżawę dóbr w Kopysnie, co nie pomogło mu w batalii sądowej. Wytoczył Akademii trzy sprawy sądowe, prowadzone przez Sąd Grodzki w Dobromilu, lecz wszystkie je przegrał.
Antoni Jankowski uważał, iż zmarły Paweł Tyszkowski pokazał mu sporządzony przed niego dokument, który zapewniał jemu i jego rodzinie dożywotnią dzierżawę gruntów Kopysna. Niestety, nie zachował się on w żadnym archiwum, co żona Jankowskiego tłumaczyła, iż został celowo zniszczony przez nieprzychylnych im ludzi. Nie zniechęcało to Jankowskiego, i przez wiele lat próbował dochodzić swoich praw w sądach, co miało dla niego różne konsekwencje, w tym finansowe. Wynikały one m.in. z tego, że oprócz legalnej umowy na dzierżawę gruntów w Kopysnie, użytkował bezumownie inne grunty w Kopysnie. Do tego należy zaliczyć koszty sądowe i zaległe należności związane z bezumowną dzierżawą, których nie chciał ponosić, cały czas tłumacząc, iż Kopysno należy do niego, jego żony i córki. Nie potrafił jednak przedstawić niezbitych dowodów na swoje twierdzenia o wieczystej dzierżawie. Cały czas powoływał się na zapewnienia ustne Pawła Tyszkowskiego, co nie mogło w żaden sposób przekonać sądu do przyznania mu racji w sporze sądowym z Akademią.
Najdłuższą batalię sądową Antoni Jankowski prowadził z powództwa wzajemnego z Akademią w Sądzie Okręgowym w Przemyślu. Stronę Akademii reprezentował adwokat dr Bogusław Hawliczek z Dobromila. Natomiast jego interesy reprezentował emerytowany sędzia sądu okręgowego, Antoni Jankowski z Dobromila (sic!).
Podczas jednej z rozpraw, która odbyła się 18 kwietnia 1931 r. Antoni Jankowski zeznał, iż dożywotnia dzierżawa gruntów w Kopysnie została przyznana nie tylko jemu, lecz także jego żonie oraz córce. W całym sporze pojawił się wątek jego rozmowy z Pawłem Tyszkowskim, który miał powiedzieć, iż Kopysno należy dożywotnio do niego. Słowa te potwierdził jedynie lokaj Pawła Tyszkowskiego, który zeznał przed sądem, iż jego pan, po rozmowie z Antonim Jankowskim, tak właśnie powiedział.
Na kolejnej rozprawie w dniu 4 lipca 1931 r. znowu przesłuchano Antoniego Jankowskiego, co trwało ok. 5 godzin. Wyznał on wtedy, iż jego żona, choć według prawa jest córka Pawła Fedyszyna, w istocie jest nieślubną córką Józefa Tyszkowskiego.
Adwokat ze strony Akademii nie zaprzeczył twierdzeniom Antoniego Jankowskiego i przyznał, iż Akademia jest skłonna zawrzeć umowę dzierżawy, ale wyłącznie z żoną Antoniego Jankowskiego, Katarzyną i tylko na czas oznaczony. Natomiast poglądy, jakoby wszystkie grunty po Pawle Tyszkowskim w Kopysnie należały się dożywotnio jemu i całej rodzinie, są utopijne i pozbawione podstaw, wręcz maniakalne. W trakcie procesu przesłuchiwani byli m.in.: Kettner z Kopysna, Ludwik Przysiecki (zarządca dóbr Pawła Tyszkowskiego w Huwnikach), Aurelii Wittemberski (Nadleśniczy z Huwnik), dr Górski, dr Hawliczek (adwokat z Dobromila) i Ignacy Dwulit.

U dołu pieczęci podpis Aurellego Wittemberskiego.

Jak wspomniano spór sądowy dotyczył także innych gruntów użytkowanych przez Antoniego Jankowskiego, lecz nie objętych umową dzierżawy, które wyrokiem sądu zostały oddane Akademii, od którego odwołały się żona i córka Jankowskiego, lecz nie przyniosło to pozytywnych rezultatów dla rodziny Jankowskich.
Polska Akademia Umiejętności, poprzez swego adwokata - Bogusława Hawliczka, podobnie jak i sam Antoni Jankowski, widać znudzeni przewlekającym się sporem, którego nie potrafił rozwikłać sąd, próbowali załatwić sprawę ugodowo, o czym świadczy liczna korespondencja pomiędzy nimi. Niestety działania te nie rozwiązały sporu. Poza drobnymi sprawami, które uzgodniono, problem dzierżawy Kopysna przez rodzinę Jankowskich nadal istniał, gdyż w tej zasadniczej sprawie żadna ze stron nie chciała ustąpić. W końcu, po wielu wymianach pism, rozprawach sądowych, 28 lutego 1936 r. przed Sądem Okręgowym w Przemyślu, doszło do ugody. Akademia zgodziła się podpisać nowy kontrakt dzierżawy z Jankowskim, a on miał się zrzec wszelkich innych roszczeń wobec Akademii, i uwzględniwszy jego wkład finansowy w odbudowę domu i budowę obiektów gospodarczych, miał uregulować wszelkie zaległe należności i koszty sądowe. Kontrakt dzierżawy objął 105 morgów ziemi, a nie 150, jakie wcześniej użytkował Antoni Jankowski. Czynsz dzierżawy ustalono na 40 kg owsa po cenie giełdowej za 1 morgę gruntu. Do czasu wybuchu drugiej wojny światowej, Jankowski miał niestety problemy z regulowaniem czynszu dzierżawnego.

Wzmianki o Antonim Jankowskim jako właścicielu ziemskim znajdujemy w "Księdze Adresowej Polski 1926/27, 1928 i 1929". 

Katarzyna Jankowska, żona Antoniego

Katarzyna Jankowska z matką

Fotografie (zeskanowane dagerotypy) wykonane w miejscowości Busk w 1898 r. Jak można przypuszczać,
przedstawiają Katarzynę, żonę Antoniego Jankowskiego (fot. z lewej i postać z lewej na fot. z prawej strony). 
Na zdjęciu z prawej (postać z prawej) jak sądzimy to matka Antoniego, Anna Jankowska.

Majątek Jankowskiego obejmował pola i lasy (202 ha), hodowlę krów i koni (posiadał 12 sztuk, trzody chlewnej, drobiu a nawet lisów. Do niedawna żyli jeszcze ludzie, którzy pracowali u niego w majątku. Jak twierdzą, był on dobrym człowiekiem i sprawiedliwym. Jego bogate życie trwało do czasu, gdy na ziemie polskie jesienią 1939 r. wkroczyły na mocy porozumienia Ribbentrop - Mołotow wojska radzieckie. W obawie przed zesłaniem na Syberię Jankowski ukrył się u swej rodziny w Kopysnie, a następnie przeniósł z rodziną do Makowej (ukrywał się w przydomowej komórce u swojej szwagierki, po mężu Kość) zabierając ze sobą tylko te rzeczy, które zmieściły się na wozie oraz krowę. Cały dobytek w Kopysnie rozkradziono. Dwór został rozebrany i spalony (zob. Ciekawe miejsca). Ze stawu (dno wg świadków było pokryte brukiem), który znajdował się obok dworu, wyłowiono nawet ryby. Utrata majątku negatywnie odbiła się na zdrowiu Antoniego Jankowskiego, który załamał się psychicznie i zmarł 28 marca 1952 r. Jego żona Katarzyna będąc sparaliżowana po wylewie, zmarła wcześniej tj. 8 sierpnia 1946 r. Oboje zostali pochowani na cmentarzu w Makowej, lecz niestety nie jest nam znane miejsce ich pochówku. Córka Michalina (ur. 6 listopada 1898 r. w miejscowości Busk, zob. Osoby) do śmierci mieszkała w Makowej razem z siostrą swej matki Zofią Mach.

Michalina Jankowska ze swoim psem

Michalina Jankowska ze swoim psem; bardzo kochała zwierzęta

Michalina Jankowska i Zofia Mach

Michalina Jankowska i Zofia Mach

Grób Michaliny Jankowskiej

Grób Michaliny Jankowskiej

Michalina zmarła w 5 listopada 1982 r. i została pochowana na cmentarzu w Rybotyczach. Pozostały po niej obrazy, które malowała za swego życia oraz wiele pamiątek (m.in. fotografie, pocztówki ...) z lat świetności swej rodziny, które obecnie znajdują się w prywatnych zbiorach jej przyjaciół (część z nich znajduje się w zakładce Dokumenty). Warto dodać, iż Michalina Jankowska studiowała we Lwowie pedagogikę (informacja ta nie jest do końca potwierdzona). Antoni Jankowski miał brata o imieniu Jan, który mieszkał we Lwowie, brak jest jednak o nim dokładnych informacji (w księdze adresowej Lwowa z 1897 r. spotkać można Jana Jankowskiego - adj. pocztowego mieszkającego na ul. Łyczakowskiej 74, nie wiemy jednak, czy jest to właściwa osoba). Zachowała się po nim jedynie jego korespondencja i fotografie. Bardzo prawdopodobne jest, iż po zajęciu Lwowa przez armię radziecką dostał się do niewoli i zginął (osoba o tym samym imieniu i nazwisku znajduje się na liście zamordowanych na wschodzie m.in. w Katyniu i pozostałych miejscowościach). Jan Jankowski miał syna Tomasza (ur.1901 r.), który po ukończeniu studiów medycyny we Lwowie mieszkał i pracował jako lekarz w Przemyślu, także w którymś ze szpitali. W roku 1935 ożenił się z Wandą Tabisz (ur. 1914 r.), która po jego śmierci w roku 1954 wstąpiła do zakonu i prawdopodobnie przebywała do swej śmierci w Krakowie. Według informacji z nagrobka znajdującego się na cmentarzu "Zasanie" w Przemyślu (pole 19, pierwszy grobowiec w rogu) "dr Tomasz Jankowski zmarł 11.03.1958 r. przeżywszy 55 lat". Śmierć nastąpiła w domu, a przyczyną śmierci był udar lub zator tętnicy.

Jan Jankowski

Jan Jankowski

Tomasz Jankowski

Tomasz Jankowski

Nagrobek Tomasza Jankowskiego

Nagrobek Tomasza Jankowskiego

 

Maria Kazała (Kazala), c. Michała i Justyny Pasławskich (czwarta z siedmiorga dzieci - urodzona w dniu 28 sierpnia 1922 r.) w kwietniu 1942 r. wyjechała na roboty do Austrii. Początkowo przebywała we Wiedniu, a potem została skierowana do Magdeburga znosząc tam przez trzy lata fizyczne trudy przymusowej pracy. Po wyzwoleniu Austrii, wraz ze Stanisławem Kazała (Stanley Kazala), który pracował w pobliskim gospodarstwie, udała się do Włoch, gdzie w miejscowości Magliano w dniu 23 czerwca 1945 r. zawarła z nim związek małżeński. Po jakimś czasie wyjechali oboje do Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkali siedem lat i gdzie urodziło im się dwoje dzieci, Zofia i Ryszard. W dniu 14 grudnia 1955 r. wypłynęli statkiem "Mauretania" z Southampton do USA (dotarli 21 grudnia), osiedlając się w Nowym Jorku, dzielnicy Brooklyn (zob. libertyellisfoundation.org). Tam też urodziło się im trzecie dziecko. W 1984 r. opuścili Nowy Jork osiedlając się w miejscowości Redmond, stan Oregon. Maria Kazała zmarła 2 listopada 2007 r., przeżyła 85 lat (zob. Aktualności).

 

Trzej bracia Kopko (zob. Osoby) - Michał (najstarszy - ur. 27.03.1912 r.), Paweł (ur. 1922 r.) i Mikołaj (najmłodszy z braci), w roku 1940 wyjechali na roboty do Niemiec. We wsi pozostał brat Kopków - Piotr, który sprawował w tym czasie funkcję sołtysa. Jesienią 1945 r. podczas pierwszego wysiedlenia na wschód, Mykita Kopko z żoną Justyną oraz ich syn Piotr po opuszczeniu wsi zamieszkali w miejscowości Buczacz (Ukraina). Po wojnie z Niemiec wrócił Paweł Kopko, który na początku zamieszkał w Drohobyczu, a potem dołączył do rodziny w Buczaczu. Z Niemiec nie wrócili jednak dwaj bracia Kopko - Michał i Mikołaj. Mikołaja widziano w Anglii, ale pomimo poszukiwań nie natrafiono na jego ślad. Michał wraz z armią amerykańską w roku 1945 przeniósł się do Francji (Charleville-Mezeries), gdzie zamieszkał i założył rodzinę. Zmarł pod koniec lat 70. (1979 r.) około miesiąca przed narodzinami swej wnuczki Aline. Fascynujące losy Mikołaja Kopko i jego rodziny zostały (poza pewnymi błędami i nieścisłościami) opisane w prasie (zob. Artykuły prasowe i Aktualności).

 

Józef Krupa s. Mikołaja i Antoniny Mandro, ur. 26.02.1898 r. według  posiadanych materiałów udostępnionych przez jego rodzinę w latach 1921-22 (?) był uczniem szkoły (prawdopodobnie telefonicznej) w Brnie (Czechosłowacja). Na rewersie fotografii wykonanej w pracowni szkoły widnieje pieczątka o treści "ПРОСВІТА при Υкраінськім Війск и Куріни в Берні", co może oznaczać, że kształcił się w ramach działalności Towarzystwa "Proswita" (zob. Dokumenty). W latach 1926-27 (?) przebywał on w Labourse (Francja, dep. Pas-De-Calais), gdzie pracował jako górnik węglowy. W maju 1928 r. ubiegał się o wyjazd do Argentyny, lecz ostatecznie w sierpniu tego roku otrzymał wizę do Kanady i drogą morską z portu w Gdańsku udał się do Edmonton (prow. Alberta) gdzie osiadł na stałe. Ciekawe dokumenty związane z tą osobą i jej działalnością zamieszczono w zakładce Dokumenty).

 

Michał Krupa „Sadowij” s. Piotra (Petra) i Katarzyny (z d. Maksim, ur. 2.2.1887 r.), z zawodu rolnik i krawiec, urodził się 12 listopada 1884 r. Był żonaty z Katarzyną z d. Krzeczkowska vel Kreczkowska, miał z nią 10. dzieci; mieszkali w domu pod nr 49 w Kopysnie (zob. Osoby).
Najstarszy syn Michała i Katarzyny - Iwan Krupa, urodzony ok. 1908 r. (?), zmarł w 1935 r. (?) (dane nie potwierdzone).
Anna Krupa (ur. 15.09.1922 r.) c. Michała i Katarzyny była żoną Wasyla Kaczmara ze wsi Kopysno; obłożnie chora na gruźlicę zmarła tragicznie 26 października 1945 r. podczas pożaru swego domu (nr 64), który nastąpił w wyniku podpalenia przez członków czoty 516 z sotni "U 7" UPA). Została pochowana we wspólnej mogile ze zmarłą po tym pożarze swoją teściową Marią Kaczmar z d. Krupa – nie ustalono kiedy i kto dokonał ich pochówku na wiejskim cmentarzu obok cerkwi w Kopysnie. Anna z Wasylem Kaczmarem miała troje dzieci: syn Sławek (zmarł po narodzeniu) i dwie córki: Michalinę (ur. 9.04.1938 r., zmarła 30.05.2009 r. - zob.
Aktualności z 9 czerwca 2009 r.) i Irenę (ur. 1941 r.).
Po spaleniu Kopysna w październiku 1945 r. Michał Krupa wyjechał do wsi Nagórzanka (Nahirjanka) k/ Buczacza (obecnie wieś ta jest częścią Buczacza) zabierając ze sobą żonę Katarzynę oraz dzieci: Michalinę (ur. 2.04.1932 r.), Stefanię (ur. 9.01.1930 r.), Wirę (20.02.1939 r.) i syna Mikołaja (1.09.1935 r.) oraz Włodzimierza Gawriliszyna (ur. 1923 r., po ojcu Matwijowicz), którego obecność nie jest do końca znana. Michał Krupa pozostawił dom o pow. użytkowej  200 m2, budynki gospodarze o pow. 180 m2, sad (20 szt. drzew)  oraz 3,5 ha gruntów ornych. 
Córki Michała i Katarzyny - Katarzyna i Maria w tym czasie przebywały na terenie Niemiec, dokąd w roku 1941 zostały wywiezione w ramach przymusowych prac. 
Katarzyna Krupa (ur. 12.10.1924 r.) wróciła do Kopysna w 1945 r. i następnie wyjechała do wsi Nagórzanka (Nahirjanka) k/ Buczacza, gdzie zmarła w 2009 r.
Maria Krupa (siostra bliźniacza Stefanii, ur. 9.01.1930 r.) w 1945 r. wyszła za mąż za Francuza Rene Demay, po czym wyjechali do Francji osiedlając się w miasteczku Saint Aigulin. Zmarła w 2004 r.
Syn Michała - Józef Krupa (ur. 9.07.1927 r.) w tym czasie przebywał w Austrii u rodziny swego ojca (jego kuzyna o nazwisku „Krupp”!, do Wiednia wybrał się ”pieszo” już w roku ok. 1936?), gdzie miał studiować medycynę, dzięki protekcji tamtejszej rodziny fabrykanta „Krupp”, a do Nahirjanki k/Buczacza (Ukraina) przybył w 1946 r. już z Niemiec. Zmarł po ciężkiej chorobie w szpitalu w 2000 r. 
Syn Michała - Paweł Krupa (ur. 16.01.1915 r.) przekraczał osobno granicę z ZSSR ze swoją żoną Galiną (ur. w Kopysnie) i 4. dzieci. Wraz z rodziną po wysiedleniu osiedlił się we wsi Podzameczek k/Buczacza (Ukraina). Paweł zmarł w 2003 r. 
Mikołaj Krupa zmarł w 2011 r. w Buczaczu.
Michał Krupa „Sadowij” zmarł w 17.09.1947 r. na własnym polu podczas siewu zboża we wsi Nagórzanka k. Buczacza w USRR, jego żona Katarzyna zmarła na wiosnę 1981 r. w Buczaczu. 

 

Mikołaj Krupa "Dolołeny" (ur. 1895 r.) opuścił Kopysno w ramach "Akcji Wisła" i po wyjeździe zamieszkał w miejscowości Nowa Wieś (woj. pomorskie). Wraz z nim wyjechała jego najbliższa rodzina - żona Maria (z d. Kozar, ur. 1899 r.), synowie - Józef (ur. 1935 r.) i Tadeusz (ur. 1922 r.) z żoną Katarzyną (z d. Kaczmar, ur. 12.04.1923 r., była członkiem chóru cerkiewnego - zob. Osoby) i dwójką dzieci - Katarzyną (ur. 1945 r.) i Tadeuszem (ur. 1947 r.). Wraz z nimi Kopysno opuścili także teściowie Tadeusza Krupy - Jan Kaczmar (ur. 8.03.1907 r.), jego żona Maria (z d. Łoś) oraz ich dzieci - Karolina, Stefania (ur. 7.04.1926 r.), Sławomir i Mirosława. W Kopysnie rodzina Krupów mieszkała w domu pod nr 59 a rodzina Kaczmarów pod nr 2. 

Po przyjeździe do miejscowości Nowa Wieś, obie rodziny zamieszkały razem w zrujnowanym, poniemieckim domu, który znajdował się na skraju wsi. W domu nie było okien, podłogi; tylko jedna izba nadawała się do zamieszkania. Brakowało także budynków gospodarczych. Tadeusz Krupa opuszczając Kopysno zabrał ze sobą jedynie krowę. Nie posiadał konia, co utrudniało mu prowadzenie gospodarki rolnej. 
Na początku lat 60-tych obie rodziny otrzymały lepsze gospodarstwa i zamieszkały od tej pory osobno. 
W 1956 r. Mikołaj Krupa z żoną Marią i synem Józefem wrócili do Kopysna i w miejscu spalonego w 1945 r. ich domu rodzinnego rozpoczęli budowę nowego. Po roku Mikołaj Krupa zmarł i został pochowany na cmentarzu w Kopysnie (zob.
Cmentarz). Po jego śmierci, żona Maria z synem przez jakiś czas mieszkali w Kopysnie a potem powrócili do Nowej Wsi, zamieszkując u Tadeusza Krupy.

 

Mikołaj Kulhawiec opuścił Kopysno w ramach "Akcji Wisła" i po wyjeździe zamieszkał w miejscowości Osetno (woj. dolnośląskie). Wraz z nim wyjechała jego najbliższa rodzina - żona Katarzyna, synowie - Mikołaj i Paweł oraz córki -  Katarzyna (po mężu Łazarczyk) i Hanna (po mężu Hryncewicz) oraz bratanica Michalina (c. Józefa) (zob. Osoby).

Mikołaj był sołtysem wsi Osetno. Syn Mikołaj osiedlił się w miejscowości Żuchlów (woj. dolnośląskie), Paweł mieszkał w Jeleniej Górze i Świdnicy (woj. dolnośląskie). Katarzyna i Michalina zamieszkały w miejscowości Nowa Sól (woj. lubuskie), a Hanna pozostała w Osetnie, w miejscowości zamieszkanej przez rodziców.

 

Mikołaj Nienadowski s. Andrzeja i Paraskewi (zob. Cmentarz),  urodził się 21.04.1903 r. (zob. Osoby) pod koniec grudnia 1945 roku (przed świętami Bożego Narodzenia), po tym jak spalono mu zabudowania gospodarcze (stodoła i obora) opuścił Kopysno i przeniósł się z rodziną do miejscowości Makowa, gdzie zamieszkał w opuszczonym domu swoich bliskich o nazwisku Kość. Przed podpaleniem wsi był przygotowany do wyjazdu z rodziną do krewnych mieszkających w Żurawicy (była tam już dwójka jego dzieci - Maria i Mikołaj). Spakował wszystkie swoje rzeczy i umieścił w stodole, lecz niestety spłonęły podczas pożaru. Jego dom, który nie doznał wtedy uszczerbku, służył przez jakiś czas za mieszkanie innym osobom pozbawionym swoich siedzib. Po wyjeździe Nienadowskiego z Kopysna, dom został przez kogoś rozebrany. Mieszkając w Makowej otrzymał on poufne informacje o planowanym zamachu na niego i rodzinę. Z obawy o bezpieczeństwo własne i swojej rodziny, w maju 1947 roku Nienadowski podjął decyzję o opuszczeniu Makowej. Korzystając z możliwości wyjazdu z wysiedleńcami w ramach Akcji "Wisła", zabrał część swojej rodziny oraz ocalony dobytek, w tym dwa konie i krowę (zob. Dokumenty - por. Karta przesiedleńcza). Na trasie do Olszanicy, skąd mieli odjechać pociągiem w nieznane im miejsce, znaleźli się we wsi Grąziowa, gdzie zaproponowano im transport wojskowy, z czego część rodziny skorzystała, a pozostali pojechali własnym wozem zaprzęgniętym w konie. Kiedy wreszcie dotarli do Olszanicy, rozłożyli się wraz z innymi na dużej łące niedaleko stacji kolei, oczekując ponad dobę na innych wysiedleńców. Kiedy zebrała się odpowiednia grupa, umieszczono ich w wagonach wraz z dobytkiem; osobno zgromadzono inwentarz, po czym pociąg ruszył. Na jednej ze stacji kolei ktoś z zewnątrz puścił pogłoskę, że wszyscy oni jadą do obozu śmierci... dosłownie "na mydło". Wśród pasażerów wybuchła panika, uspokoili ich dopiero żołnierze pilnujący transportu. Pociąg co jakiś czas zatrzymywał się, aby nakarmić zwierzęta świeżo skoszoną trawą. Po wielu dniach tułaczki (trasa pociągu wiodła przez Poznań!) dotarli do miejscowości Morąg, a następnie do wsi Lipiec (dawne województwo olsztyńskie, powiat Morąg, gmina Myślice - zob. Galeria miejscowości). Tam otrzymali dom, zabudowania gospodarcze (stodoła, obora) oraz 6,5 ha ziemi (zob. Dokumenty - Akt nadania ziemi). Po około roku dołączyła do nich pozostała część rodziny - córka Maria i syn Mikołaj. W 1960 r. Mikołaj Nienadowski powrócił do Kopysna, a w kilka lat później powróciła także część Jego rodziny. Z uwagi na to, iż grunty które posiadał przed wyjazdem zostały przejęte na własność Państwa, objął w posiadanie ziemie po swojej matce. Wybudował skromny dom i zajął się rolnictwem. Przez wiele lat, niemal do końca swego życia sprawował funkcję sołtysa Kopysna. W latach 80. wzniósł przy pomocy rodziny nowy dom, ale nie mieszkał w nim długo, zmarł 15.08.1987 r., jego żona Michalina (ur. 3.07.1903 r.) c. Józefa (ur. 16.04.1866 r., zm. 7.07.1938r.) i Katarzyny Hamryszczak (zam. pod nr 8 w Kopysnie, zmarła w 1925 r.), zmarła wkrótce po nim 12.10.1987 r. Śmierć Mikołaja i Michaliny nastąpiła po śmierci ich córki Michaliny (ur. 5.04.1931 r.), która odeszła 5 lipca 1987 r.  

 

Paweł Nienadowski s. Andrzeja i Paraskewi, brat Mikołaja. W styczniu 1947 r. zmuszony do pokazania drogi członkom bojówki SB-OUN (Służba bezpieczeństwa) Rejonu "B II" Nadrejonu "Chołodny Jar" wyszedł z domu i już nigdy do niego nie powrócił. Za śmierć odpowiedzialny był referent SB o pseudonimie "Roman". Paweł pozostawił żonę Anastazję z trójką małych dzieci (Anna, Stefania i Józef). Do dziś nie wiadomo gdzie został pochowany. Jak przypuszczają niektórzy, była to kara za wstawienie szyb w oknach na posterunku ówczesnych wojsk ochrony pogranicza (161 strażnica WOP) w miejscowości Kalwaria Pacławska. Jeden z mieszkańców Kopysna, w którego domu stacjonowało UPA miał powiedzieć po latach, że wieszano go kilkakrotnie na sznurze, a w końcu powieszono go na drucie kolczastym. W czasie Akcji "Wisła" Anastazja z dziećmi wyjechała do miejscowości Kiemiany (dawne województwo olsztyńskie, powiat Morąg).

Józef Nienadowski s. Andrzeja i Paraskewi (zob. Osoby - chór cerkiewny), brat Mikołaja i Pawła, w czasie II wojny światowej wyjechał na roboty do Niemiec. Po powrocie opuścił Kopysno i udał się do ZSRR (obecnie Ukraina). 

  

© Copyrights Dedio & Dedio 2003